Ludzie wciąż gromadzą się, by wspiąć się na Uluru pomimo nadchodzącego zakazu

Ludzie wciąż gromadzą się, by wspiąć się na Uluru pomimo nadchodzącego zakazu

Jeśli dane miejsce stanie się niedostępne, prawdopodobnie nie powinieneś się tam spieszyć.



Pomimo wysiłków mających na celu zniechęcenie wspinaczy na Uluru, czyli Ayer’s Rock w Australii, a także zbliżającego się zakazu wspinaczki zaplanowanego na koniec października tego roku, goście wydają się gromadzić, aby zdobyć ostatnie wspinaczki.



Zakaz, który wejdzie w życie 26 października 2019 r., został zaproponowany jako sposób na powstrzymanie odwiedzających przed próbami wspinania się na skałę. Obszar ten jest nie tylko dość zdradliwy (ludzie zginęli podczas próby wspinaczki), ale jest również częścią delikatnego ekosystemu i ma duże znaczenie dla rdzennej społeczności Anangu.

Według Samotna planeta , wygląda na to, że oczekiwany zakaz sprawia, że ​​ludzie niestety jeszcze bardziej starają się wspiąć na górę. Najwyraźniej ludzie gromadzili się na stronie, ignorując oznakowania, a nawet zamieszczając selfie ze szczytu skały.



W szczególności, zgodnie z Samotna planeta , w pobliskim Ayers Rock Resort obłożenie wzrosło z 51 procent w 2012 roku do 86 procent w 2018 roku. Grant Hunt, dyrektor generalny Voyages, który jest właścicielem ośrodka, powiedział Samotna planeta że większa liczba odwiedzających to głównie Australijczycy, którzy chcą wspiąć się na skałę. Nie jest jasne, dlaczego tak wielu chce wspiąć się na skałę, albo z buntu, albo po prostu odhaczając pozycję na swojej liście wiader.