Odkrywanie Triestu we Włoszech

Odkrywanie Triestu we Włoszech

Jest pora lunchu w Trieście, pięknym włoskim mieście nad Adriatykiem, a w Buffet Da Pepi sympatyczny tłum pędzi w kierunku stacji obsługi, zwabiony świeżą wieprzowiną gotującą się w pachnącym bulionie. Para unosi się. Trzej faceci serwujący jedzenie przypominają starych kontuarów w nowojorskich delikatesach lub może Toma Cruise'a jako barmana w Koktajl . Sztuka polega na szybkości, zręcznym teatralnym posługiwaniu się widelcem i nożem, gdy wciągają mięso na marmurową płytę, odcinają plastry świeżej wieprzowiny, peklowanej wieprzowiny, szynki i cragno (kiełbasa), wrzuć trochę do bułki na kanapkę lub na talerz na mieszany półmisek.



Z boku kapusta kiszona (słodka kapusta kiszona z kminkiem), świeżo starta uważają (chrzan) i trochę musztardy, obiad w Da Pepi sprawia, że ​​wycieczka do Triestu jest warta zachodu. Proszę o piwo. Pierpaolo Segrè, mój przewodnik, proponuje kieliszek Terrano, miejscowego czerwonego wina.



To coś, co można nazwać pubem świńskim, a to czysty Triest, mówi Segrè, Triestin w trzecim pokoleniu, który wśród swoich niedawnych przodków uważa Włochów, Dalmatyńczyków, Austriaków, Węgrów, katolików i Żydów, mieszankę równie charakterystyczną jak Triestin. wieprzowina i wino, a następnie czarne espresso w maleńkiej kawiarni, w której wstajesz, aby wypić swój napar.

Segrè, jak większość tubylców, ma trochę obsesji na punkcie swojego miasta i jest zachwycony, że obecnie jest w nim zamieszany. Jego pracownicy z biura turystycznego spoglądają na głęboko niebieską zatokę - usianą żaglówkami i otoczoną plażami - oblizują usta i pomimo faktu, że Triest jest znacznie bardziej wyjątkowy, wspanialszy i bardziej pociągający niż zwykły nadmorski kurort, wymawiają miasto Portofino czeka, aby się wydarzyć.



Po obiedzie staram się odejść od świni, odwracając wzrok od cukierni, okien wypchanych tortami Sachera, tart owocowych, różowych i zielonych ciastek migdałowych. W tym zwartym, około 200-tysięcznym mieście można spacerować prawie wszędzie. Wędruję. Wspinam się na małe wzgórze do rzymskich ruin, udaję się do Revoltelli, niegdyś rezydencji bogatego kupca, część domu wciąż nienaruszona, reszta to muzeum sztuki nowoczesnej. Mijając Teatro Lirico Giuseppe Verdi, przez wielkie place i wzdłuż krętych brukowanych zaułków, kieruję się w stronę głównego placu i morza, które rozciąga się przed nim.

Położenie Triestu na samym skraju Morza Adriatyckiego zawsze go określało; nadal tak jest. Jako nowoczesne miasto zostało w pewnym sensie wymyślone jako miasto portowe. Od 1380 do I wojny światowej Triest należał do Habsburgów – był to główny szlak Wiednia do morza i reszty świata.

Siedząc na Piazza dell’Unità d’Italia, codziennie obserwuję szykowny niebiesko-biały prom. Wygląda na to, że wpłynie prosto na główny plac Triestu. Morze jest czwartą stroną placu i prawie można poczuć smak soli, gdy łodzie motorowe podskakują nad wodą. Latem brązowe ciała w maleńkich bikini leżą na plażach tuż za miastem; wczesną jesienią, podczas regat Barcolana, zatoka jest tak gęsto upstrzona białymi żaglami, że prawie można po niej wyjść.



Wszystko w Trieście prowadzi na plac; to bijące serce miasta, jego salon. Z trzech stron znajdują się masywne budynki imperialnej ambicji, zbudowane między początkiem XIX a XX wieku. Pałac rządowy, ratusz oraz firmy ubezpieczeniowe i żeglugowe czynią z tego muzeum architektury na świeżym powietrzu i zapewniają migawkę korzeni miasta w handlu i kulturze, jego poczucia siebie.

Pośrodku znajduje się Fontanna Czterech Kontynentów, miejsce, w którym studenci wylegują się, ujadając do swoich iPhone'ów w kakofonii języków. Dwóch młodych włoskich biznesmenów w ostrych, spiczastych butach przygląda się swoim BlackBerry. Mała dziewczynka w różowej sukience pokazuje swojej lalce widoki. Plac jest zalany dziwnym, pozłacanym światłem słonecznym Triestu, które odbija się od morza i łapie stare kamienie. W nocy, rozświetlona operową wielkością, jej przepych zapiera dech w piersiach, jak niemal każda przestrzeń publiczna w Europie.

Triest? Gdzie? Wiele osób, w tym Włosi, ma problem z umieszczeniem Triestu na północno-wschodnim wybrzeżu Adriatyku, na zagięciu mapy, czasami zasłoniętym przez zszywki, z jego tlenem wysysanym przez Wenecję, jej bardziej efektowną sąsiadkę o 90 mil. Otoczone Słowenią i Chorwacją, Austrią i Węgrami tuż przy drodze, jest to miasto graniczne. W Trieście geografia jest wszystkim — językiem, historią, kulturą, kuchnią. Po II wojnie światowej Triest stał się polityczną piłką nożną, miotaną między Wschodem a Zachodem. Miasto poliglotów było włoskie z przerwami przez dziesięciolecia, ale dopiero w 1975 roku Triest stał się całkowicie, legalnie włoski.

zapinane na zamek płócienne torby na ramię

Odwiedziłem Triest pod koniec zimnej wojny i wydawało mi się, że jest to odrapane miejsce, które straciło swój cel. Gdziekolwiek się udałem, zdawała się przyklejać do mnie mgła melancholii. Zanim wróciłem w tym roku, wszystko się zmieniło. Miasto, które odwiedziłem – jego lśniące budynki, jego życie na ulicy, jego czysty wigor – zostało ożywione. Człowiekiem odpowiedzialnym, jak prawie wszyscy się zgadzają, był Riccardo Illy, który był burmistrzem w latach 1993-2001.

Szef firmy kawowej w Trieście, która nosi jego imię i jest ostoją od czasu, gdy jego dziadek założył ją w 1933 r. – znak Illy jest tu wszechobecny – Illy grał księcia w „Śpiącej królewnie” z Triestu. Widział w swoim rodzinnym mieście ogromny potencjał jako ważnego skrzyżowania w Unii Europejskiej, która zaczynała angażować się w Europę Wschodnią.

Posprzątał budynki i otworzył je na konferencje i festiwale. Podniósł rangę wpływowego już instytutu fizyki. Zaprosił świat, tak jak zawsze robiło to miasto, gościnny, tolerancyjny, z pasją do sztuki i wyczuciem głównej szansy. Triest ma designerski hotel oraz eksperymentalną restaurację i laboratorium żywności; są festiwale filmowe, festiwale kulinarne, a nawet festiwal celtycki. Na placu odbywają się koncerty rockowe. Jako burmistrz Illy nadał miastu poczucie, że ma zarówno przyszłość, jak i przeszłość.

W Grand Hotelu Duchi d’Aosta dwie miejscowe panie z torebką Vuittona w ręku plotkują przy kawie, zerkając na przystojnego młodego polskiego filmowca o zarostu, który wygląda na kaca po festiwalu w nocy. To hotel w Trieście — wszyscy nazywają go Duchi; w obecnym kształcie budynek stoi tu od lat 70-tych XIX wieku. Hotelowa restauracja Harry's Grill dysponuje dużym tarasem na placu. W porze podwieczorku w barze kelnerzy, z małą ukłonem, przynoszą napoje na srebrnych tacach. Na śniadanie ciasto czekoladowe, jajka i tosty.

Przypomnij sobie Cesarstwo Austriackie, mówi mężczyzna z wąsami na schodach Duchi, zdejmując pelerynę i znikając nad ranem.

Nawet w nowym, tętniącym życiem Trieście historia wydaje się mnie zasypywać. Ci naganiacze turyści z Portofino w mózgu szybko przyczepiają etykietę Habsburgowie do wszystkiego, co mogą. Około 1740 r. to cesarzowa habsburska Maria Teresa zamówiła nowe miasto na terenie dawnych solnisk, podobnie jak Piotr Wielki zbudował Petersburg na bagnach; miasta, budowane w tym samym czasie, są kuzynami architektury. Borgo Teresiano, nazwane na cześć cesarzowej, to urocza dzielnica, kanał w jej sercu, ulice pełne księgarni, starych kościołów i małych, eleganckich domów, które mogłyby być w Pradze. Mój ulubiony ze wszystkich sklepów w mieście jest tutaj: Farmacia Biasoletto all’Orso Nero to apteka założona w 1821 roku przez botanika i zachowała wszystkie oryginalne wyposażenie – szlachetne drewno; szkło; dachówka; malowany ceramiczny moździerz i tłuczek.

Ale ze wszystkich historycznych atrakcji Triestu, Museo Storico del Castello di Miramare jest najbardziej sugestywne: mały zamek i fort, który w nocy świeci jak miraż w świetle księżyca. Zbudowany w latach 50. XIX wieku przez arcyksięcia Maksymiliana, jest dokładnym odzwierciedleniem oficera marynarki, wiktoriańskiego szlachcica. Jego gabinet jest zaprojektowany jak kabina na statku; biblioteka wykładana książkami i starannie dobrana kolekcja dzieł sztuki odzwierciedlają jego intelektualne pasje.

Gdy Cesarstwo Austriackie przekształciło się w Cesarstwo Austro-Węgierskie, wzbogaciło się. Podobnie jak inne wielkie porty — Nowy Jork; Hongkong; Bombaj — Triest również był tolerancyjny. Pieniądze przed Bogiem, to nie jest pobożne miejsce. Mimo to zadziwiające jest to, że w małym włoskim mieście od dawna w pokoju istniało sześć religii (katolicka, protestancka, żydowska, muzułmańska, serbska prawosławna i greckokatolicka). Budynki religijne są bardziej wynikiem popisywania się zamożnej klasy kupieckiej niż jakiegokolwiek gorliwości. Głębokoniebieska kopuła San Spiridone, serbskiej cerkwi prawosławnej, wznosi się do tego samego nieba, co kopuły katolickiego kościoła Sant’ Antonio Taumaturgo. Znajduje się tu klasztor benedyktynów oraz katedra San Giusto, która z mozaikami i freskami pochodzi częściowo z XII wieku.

kiedy kasyna w Vegas zostaną ponownie otwarte?

Triest był często uważany za miasto żydowskie. W czasach świetności Żydzi byli mile widziani i prosperowali. Stare getto, tuż za placem, jest teraz szykowną dzielnicą sklepów z antykami i pubów. Nadal są puste budynki, poczucie prawie zapomnianego świata.

Pod koniec II wojny światowej naziści, wściekli, że Włosi podpisali kontrakt z aliantami, najechali Triest. Złapali pozostałych Żydów i wymordowali. Risiera, stary młyn ryżowy w dzielnicy San Sabba, tuż za plątaniną nowych autostrad, był jedynym nazistowskim obozem zagłady we Włoszech, a obecnie jest muzeum. Oto wąskie cele, wilgotne, zimne ściany porysowane daktylami, pozostałości krematorium. Większość pomników Holokaustu sprawia, że ​​łzy wydają mi się trywialne, nieistotne. Ale Risiera, może dlatego, że wydaje się tak nieoczekiwana w tym uroczym nadmorskim mieście, sprawia, że ​​płaczę.

To właśnie wśród Żydów, którzy byli jego przyjaciółmi w Trieście, James Joyce znalazł inspirację dla Leopolda Blooma. Maleńka Caffè Pirona lubi się chwalić, że właśnie tam pisarz zjadł poranne wypieki. W pobliżu Canal Grande znajduje się brązowy posąg Joyce'a z muszką i wioślarzem na miejscu, być może zmierzającym na lekcje języka, które udzielił, aby się utrzymać.

Jeśli określa go Adriatyk rozciągający się na świat od Triestu, to w pewnym sensie określa go również Kras, grzbiet dzikich wapiennych wzgórz na jego tyłach, wychodnia Alp Julijskich. Triest znajduje się między nimi, zawieszony między morzem a górą. Przed liniami kolejowymi i autostradami goście przedzierali się przez Kras do Triestu konno i wozami, zawsze wypatrując bandytów.

Przy dobrej pogodzie na całym Krasie wyrastają ogrody winne, zwykle oznaczone czerwoną strzałką. Wchodzisz, możesz być na farmie, gdzie jest lokalnie produkowane wino i domowej roboty kiełbasa lub pasztet. Niewielu ma adresy. Kras to tajemnicze miejsce. Jeśli morze sprawia, że ​​Triest jest kosmopolitycznym, oświeconym europejskim miastem, Kras dodaje coś zwrotnego i niemal średniowiecznego.

Pewnego dnia wsiadam do taksówki do świątyni maryjnej Monte Grisa. Stąd możesz zobaczyć cały Triest, wybrzeże, Kras z odległymi farmami, podziemną rzeką, grotami i jaskiniami. Poświęcona w 1966 r. to przepastna betonowa katedra. Ludzie klęczą na twardej podłodze, modląc się. W przeciwieństwie do wspaniale zdobionych i złoconych kościołów Triestu, tutaj czujesz twardą pobożność, żarliwe i gorączkowe wierzenia, które sprawiają, że wydaje się całkowicie wschodnioeuropejski. Czujesz, że jesteś praktycznie na Bałkanach. Słowenia znajduje się pięć mil od centrum Triestu; Chorwacja ma dziesięć lat.

Kawa jest ulubionym narkotykiem Triestu, jej pocieszeniem, tworzącą pamięć magdalenką. Kultura kawiarniana bardziej przypomina Budapeszt czy Wiedeń niż Rzym. W Trieście kusi mnie, by spędzać czas w kawiarniach: rano w Caffè degli Specchi, na placu, gdzie kawa jest prosto, z likierami lub z lodami; przed obiadem w Caffè Tommaseo na aperitif wśród marmurowych stołów, starych luster i gipsowych cherubinów; wieczorem w Jugendstil Antico Caffè San Marco. Słabo oświetlone, niezmienione od stu lat, San Marco jest domem dla studentów i pisarzy, którzy spędzają dni na czytaniu, flirtowaniu, pozowaniu nad kawą, piwem i winem.

najlepiej założyć dżinsy

Ale jak zwykle mój kumpel Segrè ma na myśli jedzenie. Dziś lunch w Chimera di Bacco. Podążając za klasyką kogo (zupa z fasoli i kraut), mięso faszerowane ziemniakami i próbka strudla. Przekąska w Trattoria da Giovanni okazuje się być flakami i smażonymi dorsz (skok kodu) . Muszę się położyć.

Tej nocy wsiadam do taksówki do Antica Trattoria Suban, słynnej XIX-wiecznej restauracji w Trieście. Wystrój jest nieco kiczowaty, coś w stylu wschodnioeuropejskiego wiejskiego domu, a jedzeniem jest mięso. Rodziny gromadzą się wokół półmisków soczystej wołowiny i jagnięciny tuż przy otwartym grillu. Wina są czerwone i duże. To wszystko przypomina mi podróż do Bośni, gdzie każdy posiłek był mięsem, czasem tylko mięsem; znak dobrobytu, wydawało się też, że jest to coś mniej namacalnego, coś w rodzaju chłopskiego kulinarnego macho.

Niezależnie od Da Pepi, najlepszy posiłek, jaki mam w Trieście, jest w Ristorante Al Bagatto. Kilka minut od placu jest to zwodniczo mała i prosta knajpa z rybą z małą lodówką pośrodku pokoju, z połów dnia na wystawie. Jem gulasz z ośmiornicy z miękką polentą, tatar ze lucjan z ricottą szczypiorkową i najlepsze mieszane smażone -mieszane smażone ryby - jakie kiedykolwiek jadłem. W Al Bagatto, jedząc wysublimowane włoskie dania rybne (och, pierogi z ikrą cefala i marynowaną kałamarnicą!), wracam wreszcie do nowoczesnego włoskiego miasta, po powrocie z schadzki z fin de siècle Mitteleuropa. Słowenia tak nie jest.

Jednym z dziwniejszych zabytków Triestu są poręcze, zwykle metalowe łańcuchy przymocowane do budynków. Prawie pierwszą rzeczą, o której ludzie mówią, jest bora, wiatr, który wieje nad górami, zwykle zimą. Trzymaj się tych poręczy, albo bora cię przewróci.

Na początku nie rozumiem, dlaczego wszyscy cały czas mówią o borze, ale po pewnym czasie to rozumiem. Bora jest siłą natury Triestu, jego mistralem, jedyną gwałtowną rzeczą, która dzieje się w tym skromnym, równym mieście.

Dobrze się czuję w Trieście, mówi Illy. Światło i powietrze — dzięki morzu, otaczającemu płaskowyżowi gór i bora — są naprawdę wyjątkowe.

Bora, zanim zmiecie chmury i znów zmieni niebo w intensywny błękit Triestanu, sprawia, że ​​czujesz się trochę nieswojo. Ale z drugiej strony, jeśli Triest jest tętniącym życiem, nowoczesnym miastem, istnieje również poczucie „gdzie indziej”, utrzymująca się radość z melancholii. Ostatniego dnia zdaję sobie sprawę, że trochę się w nim zakochałam, jakbym zaraziła się przyjemnym snem na jawie. Triest to moje sekretne miasto i wrócę.

Zostać

Świetna cena Grand Hotel Duchi d'Aosta 2/1 Piazza dell'Unità d'Italia; 39-040 / 760-0011; duchi.eu ; podwaja się od 168 dolarów.

dieta w samolocie

Świetna cena Starhotels Savoia Excelsior Palace 4 Riva del Mandracchio; 39-040 / 77941; starhotels.com ; podwaja się od 195 dolarów.

Świetna cena Urban Hotel Design 2 Arona Chiusa; 39-040 / 302-065; miejskihotel.it ; podwaja się od 150 dolarów.

Jeść i pić

Antica Trattoria Suban 2 Via Emilio Comici; 39-040/54368; obiad dla dwojga 110 dolarów.

Antico Caffè San Marco 18 Via Cesare Battisti; 39-040 / 363-538; kawa dla dwojga 9 USD.

Bufet Da Pepi 3 Via della Cassa di Risparmio; 39-040 / 366-858; obiad dla dwojga 31 USD.

Kawa z luster 7 Piazza dell'Unità d'Italia; 39-040 / 036-5777; kawa dla dwojga 9 USD.

Kawa Tommaseo 4/C Piazza Tommaseo; 39-040/362-666; kawa dla dwojga 8 dolarów.

Chimera Bachusa 2 Via del Pane; 39-040/364-023; obiad dla dwojga 94 USD.

Grill Harry'ego Grand Hotel Duchi d’Aosta, 2/1 Piazza dell’Unità d’Italia; 39-040 / 660-606; śniadanie dla dwojga 31 USD.

Cukiernia Pirona z kawą 12 Largo Barriera Vecchia; 39-040/636-046; wypieki dla dwojga 5 USD.

Restauracja Al Bagatto 7 Via Luigi Cadorna; 39-040/301-771; obiad dla dwojga 125 dolarów.

Trattoria Giovanni 14/B Via San Lazzaro; 39-040/639-396; obiad dla dwojga 40 dolarów.

Zobacz i zrób

Apteka Biasoletto pod Czarnym Niedźwiedziem 16 Via Roma; 39-040 / 364-330.

Muzeum Miejskie Risiera di San Sabba 5 Via Giovanni Palatucci; 39-040 / 826-202; risierasansabba.it .

Muzeum Revoltella Galeria Sztuki Współczesnej 27 Via Diaz; 39-040/675-4350; museorevoltella.it .

Muzeum Historyczne Zamku Miramare Viale Miramare; 39-040 / 224-143; castello-miramare.it .

przystanki na wschodnim wybrzeżu

Opera Giuseppe Verdiego 1 Riva III listopada; 39-040/672-2111; teatrverdi-trieste.com .

Grand Hotel Duchi d'Aosta

To hotel w Trieście — wszyscy nazywają go Duchi; w obecnym kształcie budynek stoi tu od lat 70-tych XIX wieku. Hotelowa restauracja Harry's Grill dysponuje dużym tarasem na placu. W porze podwieczorku w barze kelnerzy, z małą ukłonem, przynoszą napoje na srebrnych tacach. Na śniadanie ciasto czekoladowe, jajka i tosty.

Starhotels Savoia Excelsior Palace

Niedawno odnowiony hotel posiada 142 pokoje, które łączą oryginalne akcenty Belle Époque (plasterkowe fryzy; żyrandole ze szkła Murano) ze współczesnymi szafami z drewna wenge.

Urban Hotel Design

Antica Trattoria Suban

Wystrój słynnej XIX-wiecznej restauracji w Trieście jest nieco kiczowaty, w stylu wschodnioeuropejskiego wiejskiego domu, a jedzeniem jest mięso. Rodziny gromadzą się wokół półmisków soczystej wołowiny i jagnięciny tuż przy otwartym grillu.

Antico Caffè San Marco

Bufet Da Pepi

Kawa z luster

Kawa Tommaseo

Chimera Bachusa

Grill Harry'ego

Cukiernia Pirona z kawą

Restauracja Al Bagatto

Trattoria Giovanni

Apteka Biasoletto pod Czarnym Niedźwiedziem

Muzeum Miejskie Risiera di San Sabba

Muzeum Revoltella Galeria Sztuki Współczesnej

Muzeum Historyczne Zamku Miramare

Opera Giuseppe Verdiego